Informacje



Jestem avatar Qbuss z miasta Tychy i nie lubię deszczu.
57297.50 km wszystkie kilometry
4297.14 km (7.50%) w terenie
87d 01h 58m czas na rowerze
26.78 km/h avg

Kategorie

Komunikacja miejska.138   Na góralu.496   Na szosie.586   Najciekawsze.7   Orbitrek.24   Serwis.23   Test.5   Towarzysko.5   Z rodzinką.3   Zawody.19  

button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl

Znajomi

Moja stajnia

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Qbuss.bikestats.pl

Archiwum

Królówka

Wtorek, 7 lipca 2015 | dodano:07.07.2015 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na szosie
  dziś wykręciłem:
60.62 km
0.00 km teren
02:04 h
29.33 km/h
50.42 vmax
*C
158 HR max( 80%)
135 HR avg( 68%)
301 m 1049 kcal
Wytrzymałość. Do ronda w Królówce i z powrotem.

Bieruń Nowy

Poniedziałek, 6 lipca 2015 | dodano:07.07.2015 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na szosie
  dziś wykręciłem:
47.75 km
0.00 km teren
01:37 h
29.54 km/h
52.15 vmax
*C
171 HR max( 86%)
133 HR avg( 67%)
223 m 805 kcal
Teraz to, co lubię najbardziej - regeneracja, spokojne nabijanie km bez napinki. Żadnych startów teraz nie przewiduję, dopiero Rajczę pod koniec września na zakończenie sezonu. Mogę jeździć gdzie chcę, mogę sobie robić więcej dni wolnych. Luz.

RM Pętla Beskidzka 2015

Sobota, 4 lipca 2015 | dodano:06.07.2015 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na szosie, Zawody
  dziś wykręciłem:
96.77 km
0.00 km teren
03:58 h
24.40 km/h
65.68 vmax
*C
179 HR max( 90%)
162 HR avg( 82%)
2566 m 2626 kcal
To był koszmar, do mety dojechałem ostatkiem sił. Już gdy przyjechaliśmy na miejsce startu trochę po godzinie 8 było gorąco i robiło się jeszcze cieplej. Tak jak pisałem wcześniej, byłem gorzej przygotowany niż rok temu i nie byłem nawet pewien, czy dam radę. Okazało się jednak, że wykręciłem dokładnie ten sam czas (co do minuty!), co w zeszłym roku. Tyle że w zeszłym roku w klasyfikacji open byłem na 99. miejscu, a w tym zapewniło mi to całkiem dobrą 54. lokatę (21. w kat. B)!

Kubalonka
Uśmiecham się, bo jeszcze nie wiem, co mnie czeka © Qbuss

Start o 10:00. Standard, znam tę trasę, bo już 3. raz nią jadę. W zasadzie dwie pierwsze rundy to nic ciekawego, takie tam przepychanki, jazda od grupki do grupki, które często rwą się na podjazdach. Wreszcie nauczyłem się pewniej zjeżdżać i już nikt mi nie ucieka na zjazdach, a coraz częściej to ja wyprzedzam innych. Jest dobrze.


Trzecia runda zaczyna mi się trochę dłużyć, a to niedobry znak. Nogi dalej podają, nawadniam się regularnie, łyczek wody lub izotoniku z własnych zasobów i po kubku na każdym punkcie kontrolnym. Bolą mnie plecy, co rusz muszę stawać na pedałach, by się trochę rozciągnąć. Ale nie jest źle, pedałuję dalej.


Jest dobrze! Jeszcze
Jest dobrze! Jeszcze. © Barbara Dominiak


Czwarta runda jakoś idzie, ale im dalej, tym słabiej. Gdy zaczyna się podjazd pod Kubalonkę mam kryzys i myślę, że skończę wyścig po 4. rundzie. Nie mam siły, jest za gorąco. Prędkość spada. Wreszcie przełęcz, a później zjazd „Zameczkiem” w cieniu i trochę odżywam. Ale później znów podjazd Czarną Wisełką... jak ja go nienawidzę! Dłuży się jak cholera. Obok płynie rzeczka, chcę normalnie zejść z roweru i schłodzić się w wodzie. Ale w końcu wjeżdżam pod punkt kontrolny. To kończę, tak? Ale skoro dojechałem... biorę kubek zimnej wody. Myślę: „Kur**, jedziesz dalej!” — dobra, ostatnie okrążenie. Będę tego żałował, ale jadę.


Ostatnia runda. Zjazd ze Stecówki spokojnie, regeneracyjnie. Następnie ścianki pod 20%. Przejeżdżam. Kolejne zjazdy, jest coraz lepiej. Patrzę tylko na licznik i odliczam kilometry. Chyba to odpuszczenie na 4. rundzie spowodowało, że odzyskałem siły. Podjazd pod Kubalonkę... inni jadą wolno, wyprzedzam wszystkich! Nikt nie siada na koło. Zameczek, szybki zjazd. Samemu! No i Czarna Wisełka, nogi kręcą już chyba tylko z przyzwyczajenia. Ostatnia stromizna, a w oddali meta. Wjeżdżam. Wygrałem ze samym sobą. Ale jestem trupem.


Do mety!
Do mety! © Barbara Dominiak


Jak na taką kondycję i moje siły to lokata rewelacyjna. Już mam plan na przyszły rok: przełamać czas 4 godzin. Im więcej, tym lepiej!


Relacja w TVP Katowice:  http://katowice.tvp.pl/20724240/4072015-godz2215 od 15:30.


Pętla Beskidzka — rozgrzewka + rozjazd

Sobota, 4 lipca 2015 | dodano:05.07.2015 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na szosie
  dziś wykręciłem:
20.00 km
0.00 km teren
h
km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Rozgrzewka przez wyścigiem i zjazd z mety na Stecówce do Wisły. 

Rozkręcenie nogi

Piątek, 3 lipca 2015 | dodano:03.07.2015 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na szosie, Serwis
  dziś wykręciłem:
37.95 km
0.00 km teren
01:20 h
28.46 km/h
45.78 vmax
*C
166 HR max( 84%)
131 HR avg( 66%)
148 m 656 kcal
Spokojna przejażdżka o 8 rano z Adamem, a ponadto próba działania nowej przedniej przerzutki. Działa dobrze, regulacja poszła bardzo sprawnie i szybko. Sprzęt gotowy do jutrzejszego wyścigu. Ze mną gorzej — nie czuję mocy, prawie w ogóle nie jeździłem w tym roku w górach. Muszę nauczyć się samemu organizować sobie mocne weekendowe treningi.


Dobra, nie narzekam już, jutro pojadę na ile się da, a potem się poprawię:)

Lędziny

Środa, 1 lipca 2015 | dodano:02.07.2015 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na szosie
  dziś wykręciłem:
56.56 km
0.00 km teren
01:14 h
45.86 km/h
58.14 vmax
*C
177 HR max( 89%)
141 HR avg( 71%)
210 m 948 kcal
Z Adamami Wola, Bieruń Nowy, Chełmek, Lędziny. Wytrzymałość z kilkoma zaciągnięciami.

Brzeszcze

Wtorek, 30 czerwca 2015 | dodano:30.06.2015 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na szosie
  dziś wykręciłem:
60.56 km
0.00 km teren
01:53 h
32.16 km/h
46.17 vmax
*C
170 HR max( 86%)
140 HR avg( 71%)
248 m kcal
W tlenie z Darkiem F. Nadal kręcę tylko na blacie, więc wybieram raczej płaskie trasy.

Nie ma lipy!

Niedziela, 28 czerwca 2015 | dodano:29.06.2015 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na szosie
  dziś wykręciłem:
42.07 km
0.00 km teren
01:22 h
30.78 km/h
45.20 vmax
*C
157 HR max( 79%)
134 HR avg( 68%)
160 m 678 kcal
Dziś próba „łatania dziur” w treningach przewidzianych na ten tydzień. Wczoraj miałem awarię przerzutki i skończyłem trening zanim go na dobre rozpocząłem. Kiepska to wymówka, więc dziś zapodałem sobie solidną, godzinną porcję wytrzymałości siłowej na siłowni. Po południu już nie padało, więc dokręciłem sobie do tego niecałe 1:30 na rowerze — już w tlenie, maks. 2 strefa. Rzecz jasna z racji awarii do dyspozycji miałem tylko duży blat, ale wybrałem sobie płaską trasę. Nawet czuję trening w nogach, więc może jednak weekend uratowany:)

Po treningu

Sobota, 27 czerwca 2015 | dodano:28.06.2015 | linkuj | komentarze(2)
Kategoria Na szosie
  dziś wykręciłem:
43.89 km
0.00 km teren
01:30 h
29.26 km/h
58.72 vmax
*C
179 HR max( 90%)
144 HR avg( 73%)
m kcal
Ponieważ za tydzień Pętla Beskidzka, planowałem sobie dziś samemu porządnie dowalić do pieca i zrobić 3 rundy Łaziska. Zjadłem solidne śniadanie, wyjechałem. Już od początku jechało się kiepsko, bo było potwornie duszno. W Wyrach nawet była taka dziwna mżawka — nie padało, ale kropelki wody jakby wisiały w powietrzu.


Po pierwszym podjeździe już się rozkręciłem, szybki zjazd, zaczynam podjazd pod kościół w Łaziskach Dolnych i... przednia przerzutka nie zrzuca mi na małą tarczę. Zatrzymuję się, sprawdzam co jest i okazuje się, że pękł wodzik. Trening skończyłem po 20 km.  Byłem wściekły, był to ostatni dzień, w którym mogłem zrobić porządny, mocny trening.

 
Było jeszcze dość wcześnie, więc wróciłem do domu okrężną drogą przez Podlesie, żeby choć trochę pokręcić, i od razu zrobiłem rajd po tyskich sklepach rowerowych w poszukiwaniu przerzutki. Objechałem wszystkie i nigdzie nie mieli żadnej przerzutki do szosy. Zanim przyjdzie nowa z Allegro jestem uwalony. A w sobotę wyścig!


Przerzutka to model FD-5700. Wytrzymała 26 000 km. 
Po przerzutce
Po przerzutce © Qbuss

Górka Doktora

Czwartek, 25 czerwca 2015 | dodano:26.06.2015 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na szosie
  dziś wykręciłem:
61.34 km
0.00 km teren
02:04 h
29.68 km/h
51.19 vmax
*C
178 HR max( 90%)
138 HR avg( 70%)
489 m 1067 kcal
To było głupi pomysł. Zamiast trzymać się planu treningowego i zrobić krótki trening w tlenie, pojechałem na 2 godzinki dołożyć sobie jeszcze wytrzymałość siłową. Pokarało mnie. Jest dzień po treningu i okazało się, że skończyłem z bólem lewego kolana, chyba przesadziłem z tymi podjazdami na twardo. Dziś odpuszczam, oby przeszło, bo za tydzień wyścig!


Nie wiem, czemu do tej pory nie wpisywałem przewyższeń. Od teraz to zmienię, jednak dobrze wiedzieć, ile robię w pionie.