Informacje



Jestem avatar Qbuss z miasta Tychy i nie lubię deszczu.
57297.50 km wszystkie kilometry
4297.14 km (7.50%) w terenie
87d 01h 58m czas na rowerze
26.78 km/h avg

Kategorie

Komunikacja miejska.138   Na góralu.496   Na szosie.586   Najciekawsze.7   Orbitrek.24   Serwis.23   Test.5   Towarzysko.5   Z rodzinką.3   Zawody.19  

button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl

Znajomi

Moja stajnia

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Qbuss.bikestats.pl

Archiwum

Orbitrek

Środa, 19 listopada 2014 | dodano:20.11.2014 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Orbitrek
  dziś wykręciłem:
0.00 km
0.00 km teren
01:30 h
km/h
vmax
*C
166 HR max( 83%)
144 HR avg( 72%)
m 1097 kcal
Kurde, jak ja tego nienawidzę. No ale trzeba utrzymać reżim treningowy.

Brzeszcze

Sobota, 15 listopada 2014 | dodano:18.11.2014 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na szosie
  dziś wykręciłem:
51.88 km
0.00 km teren
01:53 h
27.55 km/h
49.26 vmax
*C
176 HR max( 88%)
135 HR avg( 67%)
m 963 kcal
Do Brzeszcz. Wyjątkowo pechowy dzień, cudem nie zaliczyłem gleby po tym, jak dość mocno wjechałem w kogoś (już nie pamiętam kogo) na górce, kurna chcieli się pościgać na podjeździe, a potem hamowali w połowie. No i jebłem gościa przede mną, bo jechałem mu na kole. Nie wiem jak opanowałem rower, rzucało mną po całej jezdni, ale cudem się udało. To tyle co do jazdy w grupie, odechciało mi się - może tylko podczas ustawek. W czasie takich przejażdżek i tak nie jadę z reguły w swoich strefach, więc tylko z korzyścią dla mnie.


Potem jeszcze Rysiek, w Tychach już, zaliczył glebę, a w domu zauważyłem, że wjechałem w gówno. To chyba tyle.

10 000 z kapciem

Czwartek, 13 listopada 2014 | dodano:13.11.2014 | linkuj | komentarze(2)
Kategoria Na szosie
  dziś wykręciłem:
45.69 km
0.00 km teren
01:36 h
28.56 km/h
45.78 vmax
*C
168 HR max( 84%)
150 HR avg( 75%)
m 940 kcal
Dziś już czułem się na tyle dobrze, a pogoda była tak piękna, że postanowiłem wyjeździć resztę choróbska. Postanowiłem zacząć już robić bazę pod nowy sezon, więc postawiłem na wytrzymałościówkę. Byłem ograniczony czasowo, więc 10 minut rozgrzewki i jazda. Chciałem zrobić nieco więcej km, ale złapałem kapcia i po wymianie już musiałem jechać prosto do domu. Olałem też rozjazd, żeby jak najlepiej wykorzystać tak krótki trening, dlatego średnie tętno wyszło wysokie. 


Po wprowadzeniu danych okazało się, że przekroczyłem 10 000 km! Gdy zaczynałem jazdę na szosie dwa lata temu tylko o tym marzyłem, teraz udało mi się osiągnąć. A rok się jeszcze nie skończył!

Ustawka

Wtorek, 11 listopada 2014 | dodano:13.11.2014 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na szosie
  dziś wykręciłem:
70.67 km
0.00 km teren
02:34 h
27.53 km/h
43.46 vmax
*C
163 HR max( 81%)
142 HR avg( 71%)
m 1210 kcal
Nietypowa, wtorkowa ustawka z okazji 11 listopada. Niestety pojechałem na nią trochę chory, dojechałem do Wilamowic i zawróciłem. Kilka osób zrobiło podobnie, ale nie miałem jakoś ochoty z nimi jechać, bo chciałem jechać swoim tempem w 2. strefie. Puściłem ich i jechałem sam. Ostatnie kilkanaście km było naprawdę trudnych, bolące mięśnie, niewyspanie, katar dawały o sobie znać.

Zamiast ustawki

Niedziela, 9 listopada 2014 | dodano:10.11.2014 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na góralu
  dziś wykręciłem:
46.65 km
2.00 km teren
01:56 h
24.13 km/h
39.60 vmax
*C
168 HR max( 84%)
131 HR avg( 65%)
m kcal
Mokro, szaro, brzydko. Ale ciepło.

Lasy nocą

Czwartek, 6 listopada 2014 | dodano:07.11.2014 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na góralu
  dziś wykręciłem:
46.66 km
21.00 km teren
02:00 h
23.33 km/h
41.60 vmax
*C
154 HR max( 77%)
122 HR avg( 61%)
m kcal
Znów z Tomkiem. Tym razem Wilkowyje, Żwaków, Wyry, Gostyń i Świerczyniec. Optymalna pogoda do jazdy - pełnia, halny przestał wiać, ale wysoka temperatura jeszcze się utrzymuje. Typowa przejażdżka regeneracyjna.

Halny... i czarny pies

Wtorek, 4 listopada 2014 | dodano:05.11.2014 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na góralu
  dziś wykręciłem:
51.77 km
20.00 km teren
02:14 h
23.18 km/h
35.70 vmax
*C
172 HR max( 86%)
126 HR avg( 63%)
m kcal
Nocnych wojaży ciąg dalszy. Tym razem umówiłem się z Tomkiem o 20, ale spóźnił się, bo przez całe miasto musiał przejechać pod wiatr:). Wiało naprawdę potężnie, na drogach leżało sporo gałęzi, trzeba było uważać, pod wiatr koszmarnie ciężko się jechało, a gdy wiało z boku - ciężko było się utrzymać. Ale z drugiej strony jak często w listopadzie w nocy jest +13, a w dzień koło +20°C? Halny przegonił też chmury, a księżyc prawie w pełni dawał sporo światła.


Sporą część przejechaliśmy lasami (Paprocany, Świerczyniec) i terenem. W pewnym momencie przy krawędzi dróżki w środku lasu zobaczyłem biegnącego w naszą stronę czarnego psa. Dopiero po jakimś czasie skumałem, że to był cień rzucany przez jakąś paproć oświetloną lampką Tomka. Halucynacje:)

Ustawka

Niedziela, 2 listopada 2014 | dodano:04.11.2014 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na szosie
  dziś wykręciłem:
73.43 km
0.00 km teren
02:37 h
28.06 km/h
44.23 vmax
*C
163 HR max( 81%)
129 HR avg( 64%)
m 1271 kcal
Wilamowice, identycznie jak tydzień temu. Tempo spacerowe, a jednak jakoś ciężko mi się jechało, chyba nie przyzwyczaiłem się jeszcze do ciężkich treningowych kół.

Cmentarze

Sobota, 1 listopada 2014 | dodano:04.11.2014 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na góralu
  dziś wykręciłem:
37.97 km
10.00 km teren
01:38 h
23.25 km/h
38.80 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Do Woli i z powrotem.

Nocne majaki

Piątek, 31 października 2014 | dodano:31.10.2014 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na góralu
  dziś wykręciłem:
50.43 km
2.00 km teren
02:06 h
24.01 km/h
35.70 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Dla odmiany z Tomkiem. I na góralu.


Umówiliśmy się pod Piramidą o 18:00, czyli już w całkowitym mroku. Pojechaliśmy Przez Bojszowy i Gilowice do Woli, powrót przez Międzyrzecze. Później pokazałem Tomkowi swoje ulubione trasy w Bieruniu Starym. Tomek, zaprawiony MTBowiec, jak tylko poczuł teren pod kołami poszedł jak burza:) Generalnie jednak przejażdżka dość spokojna.


Klimat za to był niesamowity, miejscami ścieliły się mgły, półksiężyc tworzył bladą poświatę, a nad nami upiorne konary bezlistnych drzew. I cisza, tylko czasem jakiś samochód przejeżdżał. Obu nam się tak spodobało, że planujemy następny taki trening w przyszłym tygodniu.