Informacje



Jestem avatar Qbuss z miasta Tychy i nie lubię deszczu.
57297.50 km wszystkie kilometry
4297.14 km (7.50%) w terenie
87d 01h 58m czas na rowerze
26.78 km/h avg

Kategorie

Komunikacja miejska.138   Na góralu.496   Na szosie.586   Najciekawsze.7   Orbitrek.24   Serwis.23   Test.5   Towarzysko.5   Z rodzinką.3   Zawody.19  

button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl

Znajomi

Moja stajnia

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Qbuss.bikestats.pl

Archiwum

Wola

Wtorek, 10 czerwca 2014 | dodano:10.06.2014 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na szosie
  dziś wykręciłem:
64.07 km
0.00 km teren
02:02 h
31.51 km/h
46.17 vmax
*C
160 HR max( 80%)
144 HR avg( 72%)
m 1170 kcal
Wytrzymałość. W sobotę planuję kolejny start w Nowym Wiśniczu i trochę gubię się w treningach. Nigdy nie startowałem w 2 wyścigach w przeciągu tygodnia. Zasadniczo szczyt formy układam pod Pętlę Beskidzką (choć coraz marniej widzę start - za dużo obowiązków na początek lipca), więc Galicja Road Maraton w Nowym Wiśniczu potraktuję jako ciężki trening. Jutro pasowałoby zrobić symulację, ale bez przegięć.


Mam tylko nadzieję, że w weekend będzie dużo chłodniej. Dziś lekka przejażdżka od 9 do 11 i już miałem dość słońca. 120 km jazdy w górach w takich warunkach to byłby czysty masochizm.

Rozjazd

Niedziela, 8 czerwca 2014 | dodano:08.06.2014 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na szosie
  dziś wykręciłem:
49.91 km
0.00 km teren
01:40 h
29.95 km/h
41.34 vmax
*C
146 HR max( 73%)
132 HR avg( 66%)
m 837 kcal
Rozjazd. Start z Woli, do Bierunia Starego przez Jedlinę i 2 rundy bojszowskie. I koniec na Woli.

Leśnica

Sobota, 7 czerwca 2014 | dodano:08.06.2014 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na szosie, Zawody
  dziś wykręciłem:
106.88 km
3.00 km teren
03:22 h
31.75 km/h
58.14 vmax
*C
185 HR max( 92%)
165 HR avg( 82%)
1197 m 2322 kcal
No dobra. Kolejny start za mną.


Fenix Tychy
Fenix Tychy © Qbuss


Łącznie startowało nas 6 (Grzegorza nie ma na fotce), część skuszona „lekką” (w sensie: nie górską) trasą. Ale łatwo nie było, chociażby z tego powodu:
 

Upał
Upał © Qbuss


107 km trasa obejmowała zjazd do Zdzieszowic, następnie nawrotkę i podjazd na rozbicie peletonu, po czym 4 rundy w okolicy góry św. Anny. Zacząłem źle, licznik przestał działać, myślałem, że przesunął się czujnik i na chwilkę stanąłem by poprawić, ale wszystko było ok. Po jakimś czasie od ruszenia sam zadziałał, natomiast straciłem przynajmniej kilka sekund. Odrobiłem to z nawiązką na podjeździe, ale jechałem z tętnem w okolicy 180 ud./min (trochę jakby dużo) więc z upragnieniem czekałem na koniec... wreszcie jest, zjazd do Leśnicy, dalej długa prosta, łapię jakąś grupkę i git. Pierwsza runda to głównie zapoznanie się z trasą. Niestety jakość dróg miejscami tragiczna. Fragment, może kilometrowy, prowadzi w zasadzie wąską, polną drogą z resztkami asfaltu i gigantyczną ilością żwirku, część z tego w wąziutkim wąwozie. Pieron wie jak jechać - szybko, czy wolno. Bałem się, że złapię gumę, ale opony wytrzymały. Nie chcę nawet ich oglądać po wyścigu...



Pierwsza runda - jeszcze „na świeżości”
Pierwsza runda - jeszcze „na świeżości” © Qbuss


Drugą rundę jechałem z tą samą grupą co pierwsza. W sumie nic ciekawego, jechaliśmy na zmiany, już wiedzieliśmy czego się spodziewać po trasie. Poszło szybko.


Trzecia runda już gorzej, upał dawał się we znaki, grupa się rozjechała, część jechałem sam, w końcu doczepiłem się do kilku osób. Na podjeździe pod górę św. Anny spada mi łańcuch gdy chcę zrzucić z blatu. Dobrze, że nikt we mnie nie wjechał. Klnę, zatrzymuję się, zakładam i gonię tych, którzy pojechali. Jest gorąco, to co zostało w bidonach w zasadzie nie nadaje się do picia, na bufecie ratuję się butelką zimnej wody... trochę na łeb, resztę wypijam i jadę dalej. 


Gdzieś w trasie
Gdzieś w trasie © Qbuss


Czwarta i ostatnia: już dość słabo, ale mniej więcej od połowy znajduję zapas sił, bo wiem, że meta coraz bliżej i przyspieszam. Już dawno grupy nie ma, część jadę sam, część z 1 zawodnikiem, ale słabnie, zostaje. Pod górę św. Anny cisnę, wiele już nie zdziałam, ale wyprzedzam jeszcze kilku. I ogień do mety. Tuż przed Leśnicą łapię kogoś, sprint, wydaje się, że wygrałem, ale tabela wyników pokazuje moją stratę 0,01 s, dosłownie o grubość plakietki z numerem startowym... no trudno. Open: 108/223, w kategorii dopiero 42., muszę odczekać kilka lat żeby spaść do kategorii C to może będzie lepiej:).

 
Trochę się zdołowałem, bo myślałem, że wejdę chociaż do 1. setki. Ale jest trochę lepiej niż rok temu. Trzeba jeszcze poczekać. Z Feniksów byłem 2., po Grzegorzu, który dołożył mi całe 10 minut. Ależ on ma formę.


Już po
Już po © Qbuss


Poniżej mapka trasy z rundą honorową (zjazd do Zdzieszowic) i 1 rundą. Dziękuję, dobranoc, idę napić się piwa.


http://www.bikemap.net/route/2640913






Runda Wola

Piątek, 6 czerwca 2014 | dodano:06.06.2014 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na szosie
  dziś wykręciłem:
41.14 km
0.00 km teren
01:28 h
28.05 km/h
49.26 vmax
*C
185 HR max( 92%)
126 HR avg( 63%)
m 650 kcal
Z Adamami. Spokojnie, tylko jedno przepalenie. Jutro Leśnica, trzeba być wypoczętym.

Łaziska

Środa, 4 czerwca 2014 | dodano:04.06.2014 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na szosie
  dziś wykręciłem:
61.54 km
0.00 km teren
02:03 h
30.02 km/h
57.18 vmax
*C
181 HR max( 90%)
148 HR avg( 74%)
m 1215 kcal
Runda Łaziska. Dramat... już po pierwszym podjeździe nogi miałem jak z waty i wiedziałem, że łatwo nie będzie. Potem było coraz gorzej... brak chęci i sił do ostrej jazdy. Dodatkowo coś jakby lekki skurcz... nauczyłem się słuchać organizmu i odpuściłem. Skupiłem się na technice i podjazdach, a poza tym raczej spokojnie. Dokręcanie do 60 km/h na zjeździe? Nie dziś. A mimo to na pełnej rundzie miałem czas 58:51 na 32,48 km ze średnią 33,1 km/h. Mimo wszystko nie jest źle.

Potem rozjazd i do domu... jutro przerwa, piątek lekko, a w sobotę Leśnica :)

Ustawka

Niedziela, 1 czerwca 2014 | dodano:02.06.2014 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na szosie
  dziś wykręciłem:
113.34 km
0.00 km teren
03:30 h
32.38 km/h
50.42 vmax
*C
177 HR max( 88%)
141 HR avg( 70%)
m 1945 kcal
Dziś Zator wg poniższej trasy:


http://www.bikemap.netl/route/2630945


Pierwsza połowa z wiatrem, druga pod wiatr. Mocny wiatr. Mimo wszystko dość niskie tętno, myślałem, że będzie dziś ostrzej. Wyszedł zatem głównie trening wytrzymałościowy. Muszę trochę ostrzej pojeździć w tygodniu.

Orzesze

Sobota, 31 maja 2014 | dodano:31.05.2014 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na szosie
  dziś wykręciłem:
47.94 km
0.00 km teren
01:46 h
27.14 km/h
56.60 vmax
*C
173 HR max( 86%)
125 HR avg( 62%)
m 762 kcal
Z Adamami i Ryśkiem. Pełna regeneracja, ale w Orzeszu wyjechaliśmy na część pętli Łaziska i trzeba było trochę hopek przejechać. Chciałem trochę jeszcze dokręcić przynajmniej do 60 km, ale zaczęło kropić.

Runda Wola

Piątek, 30 maja 2014 | dodano:30.05.2014 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na szosie
  dziś wykręciłem:
60.88 km
0.00 km teren
01:56 h
31.49 km/h
46.17 vmax
*C
163 HR max( 81%)
144 HR avg( 72%)
m 1078 kcal
Wytrzymałość. 1 runda Wola i później dokręcanie po Bieruniu Starym do tych 2 godzin treningu.


Wreszcie udało się zamknąć te 4000 km.

Brzeszcze

Środa, 28 maja 2014 | dodano:28.05.2014 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na szosie
  dziś wykręciłem:
53.97 km
0.00 km teren
01:51 h
29.17 km/h
45.01 vmax
*C
178 HR max( 89%)
HR avg(%)
130 m 908 kcal
Z Adamami i Ryśkiem. Regeneracja, nie licząc finiszu pod górkę w Cielmicach. Miałem dać se spokój, ale mnie skurczybyki podpuścili.
Czuć jednak nogi po wczorajszych szaleństwach na hopkach. Jutro odpoczywam.

Kostuchna, Mysłowice

Wtorek, 27 maja 2014 | dodano:27.05.2014 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na szosie
  dziś wykręciłem:
51.54 km
0.00 km teren
01:38 h
31.56 km/h
58.53 vmax
*C
178 HR max( 89%)
152 HR avg( 76%)
m 990 kcal
Dziś szosa:)


Nie miałem dziś pomysłu na trening. Miało lać, ale wiatr rozgonił chmury w cholerę i wyszedłem po 18. Trochę mało czasu miałem, w końcu wyskoczyłem na północ, do Katowic i Mysłowic, w tym roku jeszcze tędy nie jechałem. Zamiast jednak jechać do Lędzin, wróciłem przez Wesołą do Kostuchny, dalej Podlesie i dom. Oznaczało to gonienie po pagórkach i dobrze, całkiem niezły trening siłowy wyszedł.