Informacje



Jestem avatar Qbuss z miasta Tychy i nie lubię deszczu.
57297.50 km wszystkie kilometry
4297.14 km (7.50%) w terenie
87d 01h 58m czas na rowerze
26.78 km/h avg

Kategorie

Komunikacja miejska.138   Na góralu.496   Na szosie.586   Najciekawsze.7   Orbitrek.24   Serwis.23   Test.5   Towarzysko.5   Z rodzinką.3   Zawody.19  

button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl
button stats bikestats.pl

Znajomi

Moja stajnia

Szukaj

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Qbuss.bikestats.pl

Archiwum

Rundy w grupie

Środa, 16 maja 2012 | dodano:16.05.2012 | linkuj | komentarze(4)
Kategoria Na szosie
  dziś wykręciłem:
78.85 km
0.00 km teren
02:40 h
29.57 km/h
53.30 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal

Rundy w różnych wariantach, pierwsza duża (Tychy-Bieruń Stary-Ściernie-Bojszowy Stare) samemu, później standardowe rundki w grupie. Taki niby-rozjazd po Równicy, poza tym zawsze to trochę km, żeby Luszi mnie za szybko nie dogonił :P


Komunikacyjnie

Poniedziałek, 14 maja 2012 | dodano:14.05.2012 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Komunikacja miejska
  dziś wykręciłem:
15.69 km
0.00 km teren
00:45 h
20.92 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Znów wpis zbiorczy, 2 x wyjazd do pracy - za dziś i jeszcze kiedyś tam wcześniej. Dziś z żoną, bo auto się zepsuło, pewnie trzeba będzie wrzucić niemałą kasę w ten worek bez dna... a kiedy mi się rower popsuł tak, bym nie mógł kontynuować jazdy? Nigdy.

Puchar Równicy

Niedziela, 13 maja 2012 | dodano:14.05.2012 | linkuj | komentarze(2)
Kategoria Na góralu, Zawody
  dziś wykręciłem:
104.38 km
0.00 km teren
04:25 h
23.63 km/h
58.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
No i stało się, ledwie 3 miesiące temu rozpocząłem swój pierwszy sezon szosowy, a już wystartowałem w maratonie. Z tego względu jednak moim celem nie było zajęcie jakiegoś dobrego miejsca, ale:

1. przejechanie całej trasy
2. nie zajęcie ostatniego miejsca

Do Ustronia wybraliśmy się w 4, jechaliśmy na 2 samochody. Przyjechaliśmy o 8, było jeszcze dość pusto, w sam raz przygotować siebie i sprzęt, odebrać numery startowe itp. Godzinę później na ustrońskim rynku już jest tłum.

Start o 10:00, runda honorowa za pilotem, potem premia górska na Równicy. Na starcie temperatura rzędu 20 stopni, parno. Ponieważ ustawiłem się z kolegami z przodu, na samym początku daję się wyprzedzić jak największej liczbie osób, by mieć spokój. Na podjeździe na Równicę peleton się rozciąga, ja wyprzedam sporo zawodników, łącznie z 2 kolegami (Adamem i Markiem) i znajduję swoją pozycję w stawce. Już pod szczytem Równicy widać, że prognoza się sprawdzi (zapowiadano gwałtowne ochłodzenie i deszcze). Wjeżdżamy w chmury, widoczność spada może do 50 m. Swoją drogą niesamowity efekt. Z Równicy zjeżdżam ostrożnie, zakręty są ostre, na dole kilkuset metrowy odcinek bruku - tragedia.

W ciągu pół godziny temperatura spada do 10 stopni, zaczyna padać. Dochodzę jakąś grupkę kolarzy i trzymam się z nimi przez dość długi czas, w końcu gdzieś na podjeździe za Ustroniem odjeżdżam, jadę do Skoczowa sam, ktoś znów mnie dogania, jedziemy w kilka osób. W międzyczasie zaczyna się ulewa, robi się tak zimno, że muszę się zatrzymać i ubrać kurtkę.

Na rundzie w Kisielowie krystalizuje się skład grupy, z którą będę się trzymał dłuższy czas. Runda całkiem niełatwa, interwałowa, sporo podjazdów, może niezbyt stromych, ale sama ich liczba daje mi w kość. Na zamknięciu 1. rundy dostajemy informację, że z powodu pogody jest już zjazd na metę. Dzięki Bogu, bo warunki do jazdy są tragiczne. Pomijając zimno, deszcz utrudnia jazdę, jest ślisko, hamulce przestają działać jak należy, kiepskiej jakości asfalt i zalegający na nim żwir nie ułatwiają sprawy - miejscami robi się po prostu niebezpiecznie. Zjeżdżamy z rundy, kierujemy się więc w stronę Goleszowa, a później masakrycznego podjazdu na Budzin, na którym to nie udaje mi się zredukować biegu, chcę się wypiąć, ale padam i zaliczam piękne kolarskie szlify na prawej nodze. Jest zbyt stromo, by się wpiąć, muszę prowadzić rower aż do wypłaszczenia.

Dalej zjazd do Cisownicy. Bardzo niebezpieczny, ja jadę z łapkami na klamkach, zjeżdżam powolutku, obok drogi mijam kolarza przykrytego kocem termicznym, zaraz mija mnie karetka, nie wiem co się stało, wyglądało poważnie. Deszcz nie ustaje, teraz chcę tylko dojechać do mety i mieć to z głowy. Ale gdy zaczynam podjazd pod Równicę łapie mnie skurcz w lewej nodze, nie mogę jechać, muszę zejść, odpocząć chwilę. Wyprzedza mnie jeden zawodnik (na czerwonym Specu, jechałem z nim kawał trasy - w tym przez Budzin). Jakoś tak się złożyło, że później długo nikt nie jechał, próbuję podjeżdżać, ale po pewnym czasie znów to samo - w końcu jakoś wtaczam się na szczyt, dostaję medal, ciepłą herbatę, częstuję się słodyczami. Jest lodowato, nie czuję stóp, trochę odpoczywam i staczam się do centrum Ustronia. Udało się.

Cieszę się, że nie zawiódł mnie sprzęt. Nawet nie złapałem gumy, jedynie zawiodła mnie głowa i zapomniałem wyregulować przerzutkę - tylna działała nieprecyzyjnie, raz nie zmieniała biegu, raz zmieniała o dwa, a podczas jazdy już nie chciałem się bawić w regulację. Napęd dostał mocno, deszcz + piach/żwir na pewno mu dobrze nie zrobiły, to samo można napisać o hamulcach. Ale mimo to dojechałem bez awarii.

Dystans to ok. 95 km, reszta to końcowy zjazd do Ustronia z mety, podczas którego cały czas trzęsę się z zimna. Organizacja bardzo dobra, skrzyżowania były zabezpieczone przez OSP, oznakowanie trasy ok. Bufet był, ale nie skorzystałem - do picia musiałem się zmuszać, a i żywności miałem spory zapas, nawet został mi jeden batonik.

Fotek nie robiłem, mam tylko kilka ze startu, które pstrykaliśmy sobie komórkami, może dostanę jeszcze jakieś od Marka, to dodam.


Ja © Qbuss



Adam © Qbuss



Start © Qbuss




Poniżej będę dodawał linki do stron z fotkami z maratonu (może gdzieś jestem, mój nr przedni to 232, z tyłu B 33):

Galeria na stronie miasta Ustroń
Galerie na stronie Road Maraton
</iframe>">Relacja wideo




A oto mapka trasy.




Nie będę się chwalił miejscem, bo nie ma czym:) Ostatni nie byłem ani w open ani w swojej kategorii, dojechałem szybciej niż Marek i Adam, do Darka miałem bodaj 11 minut straty. Aż około 40 zawodników nie ukończyło maratonu, więc sam fakt, że dojechałem, czyni mnie zwycięzcą. Pamiątka jest, pierwsze doświadczenia w maratonie szosowym też. W sumie jest OK :)

Trening na pagórkach

Środa, 9 maja 2012 | dodano:09.05.2012 | linkuj | komentarze(3)
Kategoria Na góralu
  dziś wykręciłem:
55.22 km
0.00 km teren
01:53 h
29.32 km/h
54.20 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Nic ciekawego, 6 x górka wyrska, trochę kręcenia po Mikołowie, trasa z hopkami, ale w sumie żadna z nich nie zasługuje na miano podjazdu. Trzeba by się w góry przeprowadzić:) Specjalnie wyjechałem o 10:00 licząc na mały ruch, ale gdzie tam, pełno ciężarówek i nie tylko, chyba cały ruch tranzytowy tą drogą omija Tychy.

Właśnie stuknęły mi 2 tysiące, po raz pierwszy w maju:)

Źle

Wtorek, 8 maja 2012 | dodano:08.05.2012 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na góralu
  dziś wykręciłem:
27.13 km
0.00 km teren
00:56 h
29.07 km/h
48.30 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Źle bo musiałem szybko do domu wracać i przerwać trening. Poza tym za zimno, zbyt wietrznie i zbyt dużo samochodów.

W grupie

Niedziela, 6 maja 2012 | dodano:06.05.2012 | linkuj | komentarze(0)
  dziś wykręciłem:
49.56 km
0.00 km teren
01:40 h
29.74 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
W grupie w zasadzie tylko ok. 25 km, jako że wczoraj miałem dłuższą wycieczkę, dziś nie miałem czasu (ani ochoty :)) na pełen dystans. Razem jechaliśmy przez Międzyrzecze i Górę, ja za Górą pojechałem na Miedźną, Frydek, Międzyrzecze i do domu. Wieje mocno jak cholera.

Ulga Macochy

Sobota, 5 maja 2012 | dodano:05.05.2012 | linkuj | komentarze(2)
Kategoria Na góralu
  dziś wykręciłem:
126.93 km
0.00 km teren
04:06 h
30.96 km/h
56.40 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Wyjazd z rana, kilka minut przed 8, w planach szybka pętla na Zator, ale byłoby zbyt mało km, więc ją przedłużam nieco – wyszło tak:





Jadę sam, bo chcę być wcześnie (koło 12) w domu z powrotem, koledzy - leniuchy - zebrali by się dopiero koło 10. Jechało się lekko, choć do Babic jakoś jakby ciężej - widocznie dopiero rozkręcam się po pierwszych 50 kilometrach. Jedyna niemiła niespodzianka to drogowcy na trasie do Andrychowa, którzy łatali dziury metodą napierdalania drobnym żwirem w rozlaną smołę, czy jakiś inny klej. Efekt - żwirek wbija się w wąskie opony i pozostawia niewielkie dziurki, na szczęście zbyt powierzchowne, by uszkodzić dętkę. No ja pierniczę...

Błędem było skrócenie sobie drogi przez Jawiszowice, gdzie jak widać nikt nie słyszał nigdy o asfalcie. Jazda 15 km/h slalomem niewiele pomagała - i tak trzęsło jak cholera. W Brzeszczach myślałem, że ucałuję równy, niedziurawy asfalt.

I na koniec fotka wykonana za Kętami:


Ulga Macochy © Qbuss



Ktoś miał fantazję:)

Paliwo:
2 batoniki
1 banan
1 lód-rożek:)
1l Nestea
i niecałe 0,5l soku Tymbark.
Mało picia, ale temperatura tylko ~20 C.

Komunikacyjnie

Czwartek, 3 maja 2012 | dodano:03.05.2012 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Komunikacja miejska
  dziś wykręciłem:
26.60 km
4.50 km teren
01:05 h
24.55 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Przeciwnie w porównaniu do wczoraj - samochodem z dzieckiem na Wolę, powrót rowerem. Na rundach jadąc samochodem spotkałem kolegów na szosówkach, wracając na rowerze – też, więc „podwiozłem” się trochę z nimi. Wpierw dawałem radę dotrzymać im tempa (jechałem Centurionem), a później zaczęli pedałować:) Oni pojechali dokręcić jeszcze rundę, ja zjechałem do domu.

Oj, jazda rowerem górskim po asfalcie to koszmar. Zupełnie nie wiem, czemu tyle rowerów górskich/crossowych się sprzedaje... ile z nich w ogóle choć raz wjedzie w trudniejszy teren?

Komunikacyjnie

Środa, 2 maja 2012 | dodano:02.05.2012 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Komunikacja miejska
  dziś wykręciłem:
21.27 km
4.00 km teren
00:51 h
25.02 km/h
0.00 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Po samochód i małą na działkę w Woli. Powrót samochodem, rower został na miejscu. Jutro Dojazd samochodem powrót rowerem, chyba że będzie padać.

Coś BS przestał chyba zliczać kilometry.

Podjazdy

Wtorek, 1 maja 2012 | dodano:01.05.2012 | linkuj | komentarze(0)
Kategoria Na góralu
  dziś wykręciłem:
39.52 km
0.00 km teren
01:21 h
29.27 km/h
50.20 vmax
*C
HR max(%)
HR avg(%)
m kcal
Dziś na więcej czasu nie było, starałem się trenować siłę na podjazdach, podjechałem 5 razy górkę wyrską, miesiąc temu 2 razy i miałem dość, teraz za ostatnim razem wjechałem na blacie, na stojąco, nie schodząc poniżej 22 km/h. Co prawda to marny substytut treningu górskiego, zwłaszcza, że nawrotka i zjazd to ze 3 minuty przerwy w podjeździe, ale co mi pozostaje - na wyprawę w góry kilka godzin trzeba zarezerwować.

Wziąłem loggera żeby zliczył przewyższenie, ale coś nie może się z kompem dogadać - wrzucę, jak będzie działać :)